Waga Ciężka

Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Jarrell Miller - Lenier Pero W12

Miller w swoim prime, ten Black Polska, to by zbałamucił Pero. Czas jednak i ringowe przejścia robią swoje. Jarrell zrobił dobra jak na siebie wage, a po sylwetce mniej złej niż zwykle widać bylo ze solidnie pracował, czasu jednak nie oszuka. Pero wcześniej jawił mi sie jako wyraźnie mniej utalentowana wersja Odlaniera Solisa i tak tez w tej walce wyglądał. Kolejny leniwy HW Cubano z dużym doświadczeniem amatorskim.

Nie jestem fanem walk takich past prime wyniszczonych oldbojów jak Chisora i Wilder, panowie jednak niedawno włożyli w swoja walkę tyle serca, że było to dobre widowisko. Podobnie było tutaj. Nie jestem fanem walk dwóch niespecjalnie dobrych miśków, którzy z powodu zmęczenia i braku klasy stoją naprzeciwko i wymieniają ciosy niezbyt szybkie i bez znaczącej siły. Walka jednak mi się podobała bo zarówno Miller jak i Pero się zawzięli mocno.

Lenier jest wolny na nogach, brakuje mu dynamiki w rękach, brakuje mu pojedynczego ciosu, szczeka nie wyglądała dotychczas na specjalnie mocna. Jedyne plusy to leworęczna pozycja i doświadczenie amatorskie. W boksie amatorskim prezentował się lepiej.

Pero to był fałszywy prospekt i bardzo past prime Miller, walczący jak furmanka z węglem niesamowicie go obnażył. Miller obnażył go dzięki samej ambicji i kondycji (a w zasadzie umiejętności wielorundowej walki na rezerwie paliwa) bo Lenier jest za wolny na nogach by Jarrellowi uciec, nie ma dobrego ciosu by go onieśmielić i nie ma kondycji by za Millerem nadążyć.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Teremoana Teremoana - Bowie Tapou KO1

Robienia krzywdy Teremoanie przy pomocy haniebnego matchmakingu ciag dalszy. Teremoana strasznie potrzebuje rund wiec oczywiście dostał lubiącą przegrać przed czasem, 43-letnia dziadzie po przejściach.

Kurwa nokaut wyglądał niebezpiecznie. Po otrzymaniu prawego podbródkowego Tapou spojrzał w niebo jakby właśnie zobaczył od dawna przepowiedziane nadejście Mesjasza jego barbarzyńskiej religii.

Kolejny gówno-rywal Teremoana, kolejny gówno-sprint w ringu. Zdążyłem jednak zauważyć, że spora cześć lewych prostych Teremoany to były pchane pesudo jaby.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Daniel Dubois - Fabio Wardley TKO11

Kolejna wojna w wadze ciężkiej! Miałem obejrzeć 1-2 rundy, wstępnie poczuć pojedynek i chaupe posprzątać a fsiunkłem. Brytyjskiemu boksowi można zarzucić te patologiczne, wczesne przerwania (działające jednak głownie na obcokrajowców) ale przyznać trzeba, że konfrontują swoje gwiazdy, które często wychodzą jak dwa nastroszone koguty od ilości bad blood oraz chęci udowodnienia swojego przed tubylcami i wychodzą nierzadko naprawdę dobre walki.

Wydawało sie przed pojedynkiem, że wygra Wardley bo jest w gazie, potrafi uderzyć, ma szybsze ręce i wydaje się ze jego psychika jest mocniejsza a do tego bardzo lubi machnąć tym wyszarpującym z kapci prawym overhandem i bije go na pewniaka. Dubois potrafi uderzyć ale jest wolniejszy w rękach i ma niepewna odporność na ciosy w głowę i niepewna psychikę. Niepewna odporność na ciosy w głowę Dubois dała o sobie znać już w pierwszych kilku rundach, gdzie najpierw poleciał na deski po porządniejszej obcierce w czubek głowy a następnie po być może po ciosie w tył głowy (jeden replay wygląda jak w tył głowy, drugi niekoniecznie).

Teraz jednak widać ze te kalkulacje były błędne ponieważ wzięto słabszego Dubois z rewanżu z Usykiem i w myślach zestawiono go z Wardleyem. To był błąd. Dubois był fizycznie mocny w pierwszej walce z Usykiem, dlatego Oleksandr miał z nim tyle kłopotów i powinien przegrać przez nokaut po przepisowym ciosie w pas. Z Joshua Dubois był fizycznie bardzo mocny.

Usyk widząc to zapewne chciał osłabić Daniela i przypuszczam, ze narzucił mu głębokie badania antydopingowe, które go osłabiły i w efekcie Dubois wyszedł do rewanżu z Ukraincem jak wypompowany flak, szybko i łatwo przegrał przez nokaut i wypadł dużo gorzej niż w pierwszej walce z Usykiem, gdzie Anglik był przecież mniej doświadczony jako pięściarz i gdzie miał mniej obycia ze swoim trenerem. Usyk-Dubois II to ja już po pierwszej rundzie nie chciałem nawet oglądać bo Anglik fizycznie prezentował się jak gówno.

Tymczasem Dubois do Wardleya znowu wyszedł fizycznie mocny jak skurwiesyn. Po kilku rundach Wardley przestał trafiać tym swoim firmowym bad intensions prawym overhandem i zaczął być mielony przez Daniela. Czy stało się tak dlatego, ze Wardley dostał bombę i przestał tak czuć dystans? A moze dlatego ze trener opierdolił Dubois i ten wyszedł jak pociąg w seek & destroy mode? Myślę ze to drugie to na pewno, musze sie zastanowić nad pierwszym. A może co innego jeszcze? Musze raz jeszcze obejrzeć.

Wardley nie potrafił sie bardziej postawic Dubois poniewaz nie wyrobił kondycyjnie. W 11 rundzie wojny Daniel, skoksowany zapewne tak że ojapierdole, prosił mame o dokładke a Wardley juz bardzo mocno zmęczony mimo że mniej aktywny. Przerwanie pojedynku dobre, ja bym to chyba nawet pod koniec 10 rundy zakończył. Fabio test odporności na ciosy w głowę i serca do walki zdał celująco ale test był tak duży, że nie wiem czy jest jeszcze tym samym człowiekiem po jego zdaniu.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Bakhodir Jalolov - Agron Smakici RTD7

Podoba mi sie matchmaking Jalolova w trzech ostatnich walkach. Za każdym razem dostał rywala ktory nie był dla niego łatwy i musiał sie z nim namęczyć. Smakici 3 lata temu narobił kłopotów Agitowi Kabayelowi. Solidnie zranił Agita i nawsadzał mu ciosów. Po tej walce doszedłem do wniosku ze Kabayel nie zaszaleje z Oleksandrem Usykiem.

To juz nawet nie chodzi o zranienie. Nawet gdyby go nie liczyć to Kabayel po prostu pchał sie na lewa rękę mańkuta Smakici. Gdy to widziałem to nie mogłem oprzeć sie wrażeniu ze ta lewa ręka mańkuta Usyka będzie mocno wchodzić o ile Ukrainca nie chwyci wiek a wiec wyraźnie słabsza forma lub jakieś inne, wyjątkowe okoliczności typu lucky punch.

Jalolov na początku walki ze Smakici znowu, 3 raz z rzędu wyglądał słabo. Zaczeło sie od jabu. Lennox Lewis tez był wysoki i lewa rękę do jabu trzymał przed sobą dosyć mocno wyciągniętą, bardziej niż typowo. Dzięki temu droga jabu była dużo krótsza a jab bardziej efektywny bo łatwiej trafić.

Jalolov odwrotnie. Swój jab bije z uda lub z biodra, to jest naprawdę długa droga ciosu i trudniej przez to trafić. Jab Bakhodira nie stopował wiec tak jak powinien. Z Mankutem jak Smakici, ze względu na odwrotna pozycje, dla większości przeciwników jab będzie bić trudniej ale tu obaj byli mańkutami wiec to wzajemnie pasowało. Do tego opuszczone obie ręce Jalolova sprawiały ze zbierał więcej niz powinien.

Po kilku rundach jednak Smakici stracił początkową świeżość oraz ostrość, zaczął mniej trafiać i więcej zbierać. W 7 rundzie Agron juz był solidnie zmęczony i narożnik taktycznie i bardzo wcześnie jak na standardy boksu zawodowego go poddał.

Jalolov dał ciała w dwóch poprzednich walkach. Tu z rywalem najlepszym z trzech ostatnich wypadł najlepiej ze wszystkich tych występów i zaprezentował się wyraźnie lepiej niż Agit Kabayel z tym samym przeciwnikiem ale jednocześnie nie był to występ którym by zaimponował i dał nadzieje na przyszłość. Te opuszczone ręce bardzo niepokoją.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Filip Hrgovic - David Allen TKO3

To był fajny matchmaking bo obaj sa prości i wychodzą nie kalkulować tylko rąbać drewno. Allen ma słaba kondycje ale nauczył sie walczyc długie dystanse dzieki wyprowadzaniu małej ilosci ciosów. Hrgovic jest wyższy od Allena, lepszy technicznie, lepszy kondycyjnie, Allen aby wygrać potrzebował jakichś wyjątkowych okoliczności typu fartowny cios, kontuzja, dyskwalifikacja, wystrzelanie się przeciwnika i porażka ze zmęczenia. Żadne wyjątkowe okoliczności nie nastąpiły wiec wygrał Hrgovic.

Zatrzymanie kontrowersyjne. Tak, Filip trafiał raz za razem ale jemu brakuje ciosu a Allen ma mocna szczękę. David tam był bardziej brany do szkoły niż krzywdzony. Cornermen Brytyjczyka jednak spanikował.

Itauma-Hrgovic? Zapowiada sie jako ciekawy test. Dubois pokazał, ze Filip potrafi przyjąć mocne ciosy i wychodzi walczyć ale jednocześnie ze Chorwatowi brakuje ciosu wiec dla zdolnego prospekta jest dzięki temu bardziej bezpieczny. Hrgovic wielokrotnie trafiał power punchami Duboisa, który ma niepewna szczękę i Daniel nie tylko nie przegrał przez nokaut, nie tylko nie padł na deski ale nawet nie był ranny. Bo Hrgovicowi brakuje ciosu na poziomie czołówki światowej. On tu jest kumulatorem. Filip potrafił udać ze ma dobry cios tylko z mięsem armatnim.

Jermaine Franklin w odpowiedniej wadze i w odpowiedniej formie byłby naprawdę fajnym testem dla Itaumy, niestety wyszedł do niego tłusty i bez formy odpowiedniej. Mam nadzieje, ze Hrgovic będzie odpowiednio wytrenowany i z odpowiednia waga. Filip do Joe Joyce'a wyszedł zardzewiały wracając po porażce i przerwie ale już dwie następne walki były lepsze.

Jednak nawet jeśli Hrgovic wyjdzie odpowiednio ważąc i w najlepszej formie to to nie musi potrwać długo. Filip produkuje prosty boks, mimo braku mocnego ciosu nastawiony na urwanie głowy. Napierdala sporo i mało wyrafinowanie wystawiając się na kontrę i Itauma może go wyszarpnąć z kapci.

Jest i medialna podbudowa do potencjalnej konfrontacji z Itauma. Wszystkie 4 ostatnie walki Hrgovicia były z 4 Brytyjczykami, w tym dwa pojedynki na terenie Wielkiej Brytanii. Chwycił wiec Chortwat rozpoznawalność dla wyspiarskiego kibica.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Oleksandr Usyk - Rico Verhoeven TKO11

Usyk zasługiwał na łatwiejszą walkę jak mało kto. Wraz z pojedynkiem z Chisora w roku Pańskim 2020 miał kolejno 7 walk, które były albo trudne, albo wymagały trudnych przygotowań albo miały miejsce oba te czynniki naraz. Ja wszystko rozumiem, ale on se wziął gościa z łapanki o którym w życiu nie słyszałem, który w ringu bokserskim (amatorskim czy zawodowym) spędził w sumie pół rundy, z przeciwnikiem, który wszystkie walki w karierze przepierdolił przez nokaut, a miało to miejsce gdy Prezydentem był kurwa generał Jaruzelski.

Jebane WBC w swej nieskończonej mądrości wyrok klepnęło pierdolony Salomonowy, że to obrona pasa no i mamy. Fury rozpoczął te modę na freak fighty z gościami z innych sportów. Będąc już mocno past prime Tyson w trakcie pojedynku dał dupy i zrobił z tego wyrównana walkę, dając potężny sygnał że taka padlina sportowa ma sens. Joshua podbił piłeczkę a Usyk zaaportował.

Walka to była oczywiście kpina. Z jednej strony odejmujący sobie tym garbem ze 20 cm wzrostu Dzwonnik z Rotterdam. Z drugiej Usyk klepiący ciosy bez siły aby mu się zbyt szybko to mięso armatnie nie rozkraczyło na oczach świata, co by go tłuszcza zebrana nie zlinczowała, że na co one bilety kupiły?

Ostatni raz cos takiego widziałem jak znany z odejmującego zmysły strasznego pierdolniecia w łapie Jeremy Williams pojechał do Danii do Briana Nielsena (o którym Przemysław Seleta mówił, ze próbował go przekupić aby się Nielsenowi podłożył w walce) i bił swojego przeciwnika tak jakby sparował ze swoja młodsza siostra, bojąc się ze może jej zrobić krzywdę.

Po paru rundach oszczędzania Usyk zaczął na poważnie i okazało, ze nie daje dostatecznie przekonująco rady bo forma Ukraińca mocno urlopowa a Verhoeven nie wymięka kondycyjnie. W efekcie Usyk skompromitował się na długim dystansie z rywalem z książki telefonicznej. Verhoeven podejrzanie dobrze, jak na 37-latka, który w żadnym sporcie nigdy nie walczył dłużej niż 15 minut, zniósł te 11 rund wiec nie zdziwię się jak się potknie na badaniach antydopingowych.

Czytałem na boxing.pl teksty, ze Usyk jest najlepszym ciężkim w historii. No cóż... W porównaniu z osiągnieciami Alego (giganci Liston, Frazier, Foreman, Norton) to Oleksandr, z historycznego punktu widzenia, pokonał tylko bandę rozwydrzonych journeymanów. Poza tym czy Ali w swoich dobrych latach dał dupy tak bardzo jak Usyk z Verhoevenem?

ps czy Verhoeven został pokonany przed czasem grubo po gongu, wg moich obliczeń było to (3:15), czy sędzia ringowy zapauzował na czas włożenia z powrotem ochraniacza na zeby Holendra (nie zauważyłem)?
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Frank Sanchez - Richard Torrez jr KO2

Tego żem się nie spodziewał. Rok temu Torrez, pomimo że walczył głupio, to zdał test i pokonał solidnego i bitnego Vianello. Torrez był w tej walce head hunterem zaniedbującym bicie na korpus, co dla pięściarza mającego zamęczać swoja kondycja jest zbrodnia i do tego źle rozłożył siły. W efekcie tego drugiego zasapał się w środkowych rundach i Vianello doszedł do głosu na jakiś czas. Pomimo tej głupoty niedoświadczony Richard i tak w tym teście wypadł lepiej niż bardziej doświadczony i zaliczany do czołówki Efe Ajagba.

Z Sanchezem było pytanie jaki to będzie Sanchez? Z Kabayelem Frank był okulawionym z powodu kłopotów z kolanem, wykastrowanym przez to bokserem. Tymczasem do Torreza Sanchez wyszedł aż kwadratowy od koksu. To nie miał być dawny boksujący na sprawności Sanchez, oszukujący przeciwników, tylko Sanchez tym razem wchodzący do pomieszczenia razem z drzwiami, futryną i odźwiernym. I tak właśnie było. Jeden cios Franka w wersji demonstracyjnej "King Kong" i było po walce.

Zastanawiałem się nad odpornością na ciosy Torreza. Nie była ona wcześniej przetestowana na zawodowstwie. Nie mogłem jednak zapomnieć jak w ćwierćfinale Mistrzostw Świata w Jekaterynburgu Jalolov zrobił mu najcięższe KO jakie widziałem w boksie amatorskim (link poniżej). Zastanawiałem się czy po takim nokaucie wciąż jest się ta sama istota ludzka? W każdym razie Richard zalicza już drugi bardzo ciężki nokaut w karierze i niestety może już być po chłopie. Szkoda.

https://youtu.be/qYauZf4tx5M?si=-smez1_3s8y5Rb8W&t=214
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Leo Atang - Fouad Shaili TKO1

W poprzedniej walce, pierwszej na dystansie 6 rund, Atang (7-0-0, 6 KO) nie zaimponował bo w jego ciosach brakowało siły i dynamiki. Chłop ma jednak dopiero 19 lat wiec nie można być surowym. Tutaj jednak nie było dużo lepiej. Nadal nie mogę oprzeć się wrażeniu, że 19-letni, dobrze wytrenowany prospekt po którym wiele się oczekuje i na którego chucha się i dmucha zapewniając mu warunki do treningów i rozwoju powinien power punche wyprowadzać bardziej dynamicznie.

Niby wygrał w 1 rundzie przed czasem ale Shaili nie wydawał się tych ciosów specjalnie odczuwać. Raczej był przytłoczony różnicą klas i nieugięta ofensywa przeciwnika. Poza tym Atang bardzo opuszczał lewa rękę. A niewielu jest sobie w stanie poradzić z opuszczona przednia ręka.

Po Leo wiele się oczekuje ale ja póki co nie widzę powodów do zachwytów. A przecież jeszcze mnóstwo kwestii jest u niego niesprawdzona i może go zatopić. Jak kondycja, rozkładanie sił, odporność na ciosy i serce do walki.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Josh Popper - Bruce Seldon jr KO1

Jeszcze nie zdążyłem obejrzeć całej kariery Bruce'a Seldona seniora a tu już junior się dobija. Lata lecą. Dekady. Bruce Seldon senior miał swoje plusy - bardzo mocny cios, dynamika, odpowiednia kondycja. Minusem było to, że był tylko średniego wzrostu, miał tylko średnią szczękę, przeciętne umiejętności i nie grzeszył sercem do walki. Dobrze jednak się go oglądało z przeciwnikami słabszymi od niego ponieważ był zabijaka z predyspozycjami do tego fachu. Do pewnego poziomu przeciwników to był fajny bandyta, który do historii przeszedł jako klaun udający nokaut z legendarnym Tysonem.

Seldon junior jest jeszcze niższy od seniora i to w czasach gdy wzrost w HW poszedł jeszcze w górę w stosunku do lat 90-tych. Walka z Popperem skończyła się błyskawicznie. Josh trafił mocnym lewym sierpowym na głowę, w okolice punktu, i Seldon miał tak podrażniony tym ciosem układ nerwowy ze po chwili wystarczyło nijakich kilka ciosów na górę by poleciał na dechy jak ścięte drzewo i wyrżnął łbem w mate.

Trudno oceniać Poppera (8-0-0, 7KO) w 30 sekundowej walce, ale w tak krótkim pojedynku można wyglądać dobrze a można pomimo zwycięstwa także wyglądać źle. Popper w tych swoich 30 sekundach wyglądał dobrze. Jakby był wartym śledzenia prospektem z genetycznymi predyspozycjami do tej zbójeckiej profesji. Być może w przyszłości okaże się kolejnym journeymanem, póki co tyle że jeszcze niepokonanym, ale pierwsze wrażenie zrobił na mnie pozytywne. Niestety ma aż 32 lata.
Awatar użytkownika
Gwahlur
Site Admin
Posty: 33
Rejestracja: czw lut 05, 2026 7:20 pm

Re: Waga Ciężka

Post autor: Gwahlur »

Joshua Edwards - Garreth Payton KO2

Payton niby nigdy wcześniej nie przegrał przed czasem ale określenie go mianem "club fightera" jest słuszne. Walczył albo z bardzo niedoświadczonymi przeciwnikami albo z bardzo słabymi. DO tego jest bardzo stary i niski. Payton wyszedł do Edwardsa i przytłoczony różnicą klas tylko spieprzał.

Payton sprawiał wrażenie lekko rannego po porządniejszej obcierce, za jakiś czas się rozkraczył na dobre. Zastanawiam się nad tym nokautem. Z jednej strony replay wyglądał żałośnie, jakby Payton niemalże niczym tam nie dostał, z drugiej strony dźwięk ciosów na żywo sprawiał wrażenie, że może cos tam dostał, najpierw lewy sierpowy w tył głowy a potem jakiś podbródkowy. Niemniej niesmak.

Edwards (7-0-0, 6 KO) wygrał szybko przed czasem ale po drodze nie pokazał nic ciekawego, za to pokazał mocno opuszczone ręce. Zarówno on jak i niepokonany Leo Atang (7-0-0, 6 KO) maja być nadziejami wagi ciężkiej ale póki co obaj mi nic specjalnego nie pokazali. Podobnie miałem z inna nadzieja wagi ciężkiej - Jaredem Andresonem. Im wszystkim trzem brakuje pojedynczego ciosu (pomimo bardzo wysokiego % wygranych przed czasem) a bez pojedynczego ciosu ten ich boks po prostu wystarczająco się nie klei.

Cały czas się zastanawiam nad prawdziwym wzrostem Joshuy Edwardsa. Twierdza, że ma 190-191 cm ale on ma proporcje ciała typowe dla pięściarza HW mającego 184-187 cm. A to w wadze ciężkiej duża różnica. Proporcje ciała zaś rzadko kłamią.
ODPOWIEDZ